W roku 2008, gdy w szkołach i na rynku pracy następuje istotna zmiana pokoleniowa, termin „wirtualna edukacja” może ulec przewartościowaniu. Rzecz w tym, że to, co dla starszego pokolenia było nowością, dla dzisiejszych 10-cio, 15-cio czy 20-tolatków jest rzeczą tak naturalną. Pokolenie Y, bo o nim mowa wychowało się w rzeczywistości, w której technologia informatyczna jest naturalnym środowiskiem komunikacji i pozyskiwania wiedzy. Projektując strategii rozwoju instytucji kształcenia, które będą wykorzystywać technologie informatyczne, być może warto zadać następujące pytanie: „Czy posługiwanie się jakimkolwiek przymiotnikiem wyjaśniającym (tzn. wirtualna edukacja) nie jest zbędne?”.